|
| Kierowcy: 11299 dzisiaj: (0)
Online: 12 (czat
Trwa przerwa międzysezonowa | Start 41 sezonu: 2.11.2020 | MAXF1 news: blog | CHALLENGE
Witamy, Gościu

MZ - opowiadanie Luksusa
(1 przeglądających) (1) Gość
  • Strona:
  • 1

TEMAT: MZ - opowiadanie Luksusa

MZ - opowiadanie Luksusa 6 lata, 1 miesiąc temu #19958

  • AoW
  • Online
  • Administrator
  • Posty: 1153
  • Oklaski: 718
Ha, właśnie dostałem link do opowiadania, które Luksus napisał w 2005 roku. Stare dzieje - ManagerZone, AoW, Sacrum (Luksus), Zmutowane Dżdżownice (klan)
Niestety są małe problemy z kodowaniem, ale i tak mi się czytało mega fajnie.

Rok 2034 4 paŸdziernika

Już od wielu pokoleń historia żywa i wszędzie obecna. Zmutowana Dżdżownica, pojawiała się w wielu miejscach Polski: Szczecin, Zduńska Wola, Opole, Warszawa, Zgłębię, ŁódŸ, i wiele innych. Każdy słyszał, lecz tylko wybrani mieli okazję zobaczyć jš na własne oczy i porozmawiać, zobaczyć jej twarz.
Z opowiadań podwórkowych udało mi się zebrać informacje na temat wizyty zmutowanej w Szczecinie w mało znanym pubie o nazwie Desperados. Był to okres ogólnego zastoju. Ludzie beznamiętnie pokonywali trudy życia. Wszędzie panowała szara pustka codziennoœci. Szczecin przemijał, mieszkańcy pozbawieni wszelkiej nadziei po prostu trwali, aby dalej, aby do przodu. Podobne odczucia posiadał Alley of Walls. Często spotykałem go w pobliskim pubie. Zawsze przygnębiony, wzrok kierował tylko w jedno miejsce, bez życia patrzył się w pusty do połowy kufel taniego piwa. Ta nostalgia trwała od kilku lat. Nikt nie był w stanie mu pomoc. Kršżyły tylko legendy o nim, o jego wyczynach o tym, kim kiedyœ był, co osišgnšł....
W jeden z tych pokrytych zapomnieniem dni, do Pubu weszła ogólnie budzšca ciekawoœć oraz dziwne uczucie trwogi postać. Twarz tajemniczego goœcia sprawiała wrażenie jakby zawsze chowała się w cieniu, œwiatło œlizgało się po niej, lecz nigdy nie odkrywało kurtyny, aby zaspokoić głód ciekawoœci stałych bywalców malej knajpy.
Alley of Walls, jak zwykle ubrany w stary płaszcz z zielonymi guzikami, które były jedynym akcentem koloru w jego całym ubraniu, siedział w swoim ulubionym miejscu. Czerwony kolor migajšcego starego neonu padał na jego długie siwe włosy, delikatnie ukazywał zarysy jego twarzy oraz martwe spojrzenie. Wpatrzony w kufel, jakby go tam nie było, tylko ciało w otulonym przez dym papierosów oraz zapach taniej wody kolońskiej, małym skromnie oœwietlonym pomieszczeniu. Łukasz od dawna z nikim nie rozmawiał, przychodzšc do Pubu swoje kroki od razu kierował w stronę małego stoliczka przy migajšcym neonie. Barman bezsłownie witał go każdego dnia krótkim spojrzeniem, słowa nie były potrzebne. Rutynowo podawał mu kufel piwa a po jego wyjœciu zabierał opróżnione do polowy piwo. Zawsze tylko do polowy. Kiedyœ zaproponował, aby zamówił napój w mniejszym szkle, jako odpowiedz zobaczył plecy wychodzšcego Łukasza. Nigdy więcej nie zamienił z nim słowa.
Budzšcš ciekawoœć postać skierowała swoje kroki w stronę Alley of Walls i bez słowa przysiadła się do jego stolika. Oboje siedzieli w milczeniu. Barman podał Łukaszowi kolejne piwo i zabrał do polowy opróżniony kufel. Dżdżownica nachyliła się i patrzšc w pozbawione duszy oczy wyszeptała:
-" Wiem, kim jesteœ."
Jej glos, mimo iż wypowiedziany szeptem, był głęboki oraz słyszalny dla każdej osobie w Pubie.
-"Wiem, kim jesteœ"
Powtórzyła Zmutowana Dżdżownica. Tego szeptu już nikt nie był w stanie usłyszeć, słowa te dudniły tylko we wnętrzu Łukasza. Głos rozbrzmiewał w jego głowie, jak echo kršżył po umyœle.
-"No i co z tego"
Odpowiedział, cichym ledwie słyszalnym leniwym głosem, przerywajšc w ten sposób cisze, która go otaczała.
-"Wiem, kim jesteœ Alley of Walls, znam Twoja całš historię."
-"Heh, musiałeœ mnie pomylić z kimœ innym, Alley of Walls już dawno nie żyje, nie istnieje, pozbawiony został wszelkich praw do egzystencji"
-"To tylko Twoja opinia, rzeczywistoœć jest całkowicie inna niż ci się wydaje"
-"A kim ty do jasnej cholery jesteœ, jeżeli szukasz osoby do rozmowy uwierz mi nie jestem tym, kogo szukasz.."
Wzrok AoW nadal utkwiony był w kufel piwa. Jego wypowiedzi pozbawione były wszelkich uczyć.
-"Wiem, kim jesteœ"
Powtórzył tajemniczy goœć
-"To już chyba przerabialiœmy prawda?"
-"Nie mogę zdradzić ci swojego imienia Łukaszu, lecz wiedz, iż to nie była Twoja wina"
-”O czym ty mówisz człowieku?"
-"To nie była twoja wina, nie musisz się obwiniać on tak chciał, to był jego wybór"
-"O czym ty mówisz? Skšd jesteœ, kto ciebie przysłał... Mów, kto.."
Głos Łukasza załamał się na chwile, widać było rodzšce się emocje z przeszłoœci, ból oraz smutek, żal, który go wypełniał zmieniał jego twarz, oczy zaszkliły się, wypełnione czerwona barwš migotajšcego neonu.
-"Sam mnie wezwałeœ, sam krzyczałeœ tamtego dnia, że to nie może się tak skończyć"
-"Ja... ja tego nie pamiętam.. Te dni przeminęły już dawno, pokrył je kurz, pomyliłeœ mnie z kimœ innym. OdejdŸ, proszę.. Rozumiesz???"
-"Pamiętasz te dni? Każdy poranek zaczynałeœ od ManagerZone, sprawiało ci to tyle radoœci. Każdego ranka z zapalczywa ciekawoœciš sprawdzałeœ raport z treningu"
-"Heh, zawsze czekałem aż Hatman dostanie kolejna piłkę......."
Łzy okryły twarz AoW, jak rosa muskajšca liœcie o poranku, budzšca je do życia.
-"Pamiętasz, prawda? Tš goršczkę, która ciebie ogarnęła, pragnienie bycia najlepszym w MZ"
-"Byłem najlepszy, wszyscy widzieli we mnie kogoœ, kto wspišł się na sam szczyt, byłem tam, tam na pierwszym miejscu....No i co z tego, to przeszłoœć, to się tak naprawdę nie wydarzyło.."
-"Owszem, to prawda - to przeszłoœć i to bardzo odległa, ile już minęło 29 lat? 28?"
-"...26 pieprzonych lat."
-"Tak, to wydarzyło się przecież w 2008 wtedy to.."
-"Możemy o tym nie rozmawiać? Kim ty do cholery jesteœ, przysiadasz się nieproszony do stolika, wywlekasz to co dawno zostało pokryte gruba skorupa zapominania. OdejdŸ. Proszę uszanuj moja proœbę.."
-"Nie mogę odejœć, sam mnie tutaj sprowadziłeœ. Tutaj do tego ponurego miejsca gdzie cień bawi się z czasem i nie pozwala swobodnie mu płynšć."
-"Widzę, że nie odpuœcisz, wiec ja będę musiał zrobić to za ciebie. Żegnaj nieznajomy, obyœmy nigdy więcej się nie spotkali..”
-"Wiem, kim jesteœ.."
Znowu glos tajemniczego goœcia zabrzmiał w głowie AoW. Tym razem o wiele głoœniej.
-"No i co z tego!"
Krzyknšł Łukasz. W pubie zapanowała głucha cisza, każdy wzrok skierowany był w stronę AoW. Nigdy przedtem nikt nie widział go w takim stanie. Jego postać drżała, próbował opanować chłód, jaki go ogarnšł. Uczucia wymykały się z pod kontroli. Czuł, iż zaraz wybuchnie płaczem dziecka, płaczem szczerym, wypełnionym bólem.
-"Proszę, nie denerwuj się. Wezwałeœ mnie w tamta noc, oto jestem po 26 latach"
-"To nie ma żadnego sensu, te dni już nie wrócš. Nie jestem w stanie niczego zmienić"
-"Poczucie winy to jedyne, co teraz ciebie wypełnia. Przyszedłem ciebie z tego wyzwolić. Już nie będziesz dłużej więŸniem swoich wspomnień. Proszę porozmawiajmy a obiecuje, iż œwiat rozbłyœnie raz jeszcze"
-"Niby jak chcesz to zrobić? Mam obecnie 53 lata, straciłem wszystko! Wszystko, rozumiesz?"
-"Straciłeœ wiarę, lecz nadal twój talent nie wygasł.. Nie jestem w stanie zmienić przeszłoœci, nikt nie jest, ale pomogę Ci"
-"To i tak nie ma sensu, widzisz, kim teraz jestem? Bladym usychajšcym cieniem tego, co było kiedyœ"
-"Cofnijmy się do Twoich czasów œwietnoœci..."
-"Nie mam zamiaru tam wracać"
-"Pamiętasz swój klan prawda? Pamiętasz ile czasu spędzałeœ nad strona oraz aktualizacjami"
-"Heh, oczywiœcie wszystko dla wspaniałego Sacruma, byle tylko jego moœć był zadowolony"
-"Nienawidzisz go, prawda?"
-"To była jego wina, to za jego namowa popełniłem największy błšd w życiu. To on wlewał we mnie ten jad od samego poczštku jak się poznaliœmy. Nienawidzę go z całego serca.
Spójrz jak ja teraz wyglšdam, bez nadziei, stary zapomniany człowiek, to jego wina..."
-"Czas lubi płatać nam figle, przeznaczenie uwielbia bawić się nami jak zabawkami porozrzucanymi w piaskownicy. Twój wyglšd nie ma nic do rzeczy to, co tkwi w tobie jest najważniejsze....Twój talent"
-"Ty chyba nie rozumiesz, 26lat temu popełniłem ogromny błšd, nic nie jest w stanie tego zmienić. Musiałem odejœć, zapomnieć. Sacrum zapomniał o mnie tak jak ja o nim.."
-"Nie zapomniał.."
-"To gdzie był, kiedy go najbardziej potrzebowałem?! Gdzie powiedz mi?! Sprzedałem go rozumiesz, Sprzedałem, Hetmana!!! Mojego zawodnika! Zdradziłem go. Sprzedałem za marne 25 milionów Euro Nienawidzę siebie za to, bardziej niż Sacruma. Przez cały czas słyszę jego glos mówišcy sprzedaj go, wytrenujesz lepszego. Straciłem swojego syna, chowałem go od samego poczštku. Był moja duma. Był zawsze ze mnš, a teraz? Gdzie on jest?"
-"Byłeœ na pierwszym miejscu przez jeden cały rok. Wyszkoliłeœ najlepszego zawodnika na œwiecie. Hatman nie został zapomniany. Tkwi on w wielu sercach Sacrum zrozumiał swój błšd, sprzedał cała swoja drużynę, żeby go odzyskać, lecz nie był wstanie i zrezygnował z MZ, odszedł w zapomnienie."
-"Jak to? Sacrum sprzedał cala swoja drużynę, żeby odkupić Hatmana? Niemożliwe. Zawsze mi zazdroœcił moich sukcesów, jego jad nadal czuje kršżšcy w mojej krwi."
-"Po twoim odejœciu, Sacrum porzucił klan i odszedł. Nikt nie wie, co się z nim stało. Klan już nie istnieje. Nikt nie chciał kontynuować tego bez was. Wiem, kim jesteœ Łukaszu.
Jesteœ jedyna osoba, która potrafiła stworzyć takiego zawodnika jak Hatman. Nikomu do tej pory to się nie udało. Wielu próbowało, lecz stres oraz presja dopadała każdego
i dusiła w zalšżku. Tylko Tobie się udała ta sztuka. Tylko w twojej krwi płynie zdolnoœć tworzenia gwiazd. Sacrum o tym wiedział, chciał abyœ zrozumiał, iż jesteœ w stanie stworzyć tysišce takich Hatmanow. "
-"Nie rozumiem, co mówisz, przecież to tylko gra, algorytmy, kod binarny nic więcej, tutaj nie liczy się talent tylko szczęœcie"
-"Mylisz się mój drogi. Jesteœ jedynym. Jesteœ wybrany. Tylko ty posiadasz zdolnoœć przełamywania blokad treningowych, co sprawia, iż zawodnik zaczyna żyć i myœleć jak żywa istota"
-"To jest niemożliwe!!"
-"Pamiętasz wygrany mecz w pucharze z Widzewem ŁódŸ FC? Po, mimo iż twoi zawodnicy posiadali gorsze zdolnoœci zdołali wygrać z tak ciężkim zawodnikiem"
-"Szczęœcie nic innego.."
-"Twoi zawodnicy, żyli na tej murawie, to już nie był kod binarny, twoi zawodnicy wyszli poza œwiat symulatora..."
-"Bzdura, jesteœ szalony"
-"Twój ukochany zawodnik Hatman. Wiesz, co się z nim stało? Wiesz, dlaczego Sacrum nie był w stanie go kupić? Ponieważ Hatman zaczšł żyć swoim życiem. Stał się odrębna jednostka, odrębnym programem. Wyzwolił się z list transferowych i odszedł. Niektórzy twierdza, iż widzieli go w raporcie z treningu, lecz znikał tak szybko jak się pojawiał."
-"Kim ty do cholery jesteœ ze wiesz to wszystko? Ja jestem wybranym? Jestem tylko żałosnym człowieczkiem, widzisz ten kufel? Zawsze zostawiam polowe piwa dla Hatmana. Tak wspominam jego pamięć. Czy to nie jest żałosne?"
-"Hatman żyje, jak już wspominałem stał się żywym oddzielnym programem i to ty go stworzyłeœ... Jak mi nie wierzysz proszę zaloguj się ponownie na MZ a zobaczysz cos niesamowitego, Twoi zawodnicy żyjš!"

Po tych słowach tajemnicza postać wstała od stolika. W pubie nie było już nikogo, pozostał tylko swšd papierosów oraz puste kufle na stolikach. Lokal bez ludzi wydawał się o wiele większy, spokojniejszy.
-"Zaraz, chwileczkę!!!”
Zawołał Alley of Walls i chwycili za ramie Zmutowana Dżdżownicę. Tym razem spojrzał prosto w oczy.. Migajšcy neon na chwile odkrywał tajemnicza twarz goœcia. Była spokojna, budzšca zaufanie oraz dziwne uczucie niepokoju. Uœmiechał się delikatnie, tak jakby był zadowolony sam z siebie. Jego oczy były zupełnie czarne, lœniły pewnoœciš siebie.
-"Jak to?.. To nie możliwe.... To nie możesz być ty... "
Twarz AoW zastygła w grymasie strachu oraz przerażenia. Jego oczy dotšd pozbawione życia i nadziei, nie mogły przestać patrzeć.
-"Przecież ty jesteœ....."


Mroczny pokój rozœwietlał tylko blask monitora. Zielony ekran MenagerZone. Twarz Łukasza wydawała się być inna, zmieniona. Jego wzrok wpatrzony pełen emocji.
Bał się. Cały incydent w Pubie wydawał się snem, koszmarem nocnym.
-"Przecież to nie mógł być on, przecież to niemożliwe"
Powtarzał bez opamiętania. Siedział już tak od dwóch godzin. Czas jakby dla niego nie istniał, nie otaczał, unosił się nad nim - omijajšc go pozostawionego w wyjštkowym miejscu nicoœci.
-"To niemożliwe…. To niemożliwe...."
Powolnym, niepewnym ruchem wpisał swój login oraz hasło nieużywane od 26 lat.
-"To niemożliwe... To niemożliwe... To nie mógł być on.."
Z trwogš wcisnšł klawisz Enter zatwierdzajšcy wpisane dane. Strona zaczęła się ładować. -"To niemożliwe.... To nie może być prawda!!"
Schylili się gwałtownie, aby odłšczyć komputer od pršdu, aby wyjšć wtyczkę, pozostać w nieœwiadomoœci.
-"Tak będzie lepiej.."
Wyszeptał, aby usprawiedliwić swoje tchórzostwo. Uciec po raz drugi. Zapomnieć, może tym razem się uda? Może będzie inaczej…
-"Nie rób tego, proszę."
Odezwał się glos z głoœników komputera.... Strona ManagerZone w pełni zdšżyła się załadować...

by SACRUM


Ciekawe blogi: bloggg.pl/lista-blogow/
Ostatnio zmieniany: 6 lata, 1 miesiąc temu przez AoW.
Za tę wiadomość podziękował(a): mpluta2, adam00

Odp: MZ - opowiadanie Luksusa 6 lata, 1 miesiąc temu #19960

  • magorzata
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 990
  • Oklaski: -7
haha niezły humor i ma fabułe 5/5


Odp: MZ - opowiadanie Luksusa 6 lata, 1 miesiąc temu #19979

  • AoW
  • Online
  • Administrator
  • Posty: 1153
  • Oklaski: 718
magorzata napisał:
haha niezły humor i ma fabułe 5/5


jaki humor, toż to czysta prawda


Ciekawe blogi: bloggg.pl/lista-blogow/
Ostatnio zmieniany: 6 lata, 1 miesiąc temu przez AoW.
  • Strona:
  • 1
Wygenerowano w 0.26 sekundy